Pastorały na ulicy Rybnej

21 grudnia 2011 / Nowości 

Miło mi poinformować, że od kilku dni świecą już przy ulicy Grochowskiej oryginalne zabytkowe lampy uliczne z lat dwudziestych. Miałem w tym swój mały skromny udział, o którym można przeczytać w relacjach prasowych, których kopię zamieszczam poniżej.

A oryginały artykułów można znaleźć tu: http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,10798325,Jest_PO_PiS_w_Warszawie__pod_zabytkowymi_latarniami.html

i tu: http://www.kamionek.waw.pl/content/view/532/106/

Jest PO-PiS w Warszawie: pod zabytkowymi latarniami

Tomasz Urzykowski

Rocznica stanu wojennego tuż-tuż, Jarosław Kaczyński wzywa do kontrofensywy, a na Pradze-Południe PiS i PO zawarły rozejm. Działaczy obu partii pogodziły latarnie.

Nie są to pierwsze lepsze lampy uliczne, ale oryginalne „pastorały”, wzór z 1923 r., ozdobione na szczycie charakterystycznymi zawijasami. Przed wojną takie latarnie były częścią krajobrazu Warszawy. W PRL-u, zwłaszcza w latach 70., masowo je wycinano i zastępowano topornymi „betoniakami”. Rzeź nie skończyła się wraz z upadkiem komunizmu, trwała jeszcze w latach 90. Przetrwały ją tylko nieliczne egzemplarze, m.in. na Pradze-Południe.

O uratowanie pięciu niszczejących ostańców z ulicy Podskarbińskiej zaapelował kilka lat temu samorząd osiedla Kamionek. Rzucił wtedy propozycję, aby je odrestaurować i ustawić na wybrukowanym placu u zbiegu Grochowskiej, Mińskiej i Bliskiej. Ponieważ dzielnica szykowała wtedy remont ulicy Francuskiej, wśród urzędników powstał pomysł, by „pastorały” z Podskarbińskiej przenieść właśnie tam – na Saską Kępę.

– Byliśmy temu przeciwni. Nie wszystko, co fajne, musi być na Saskiej Kępie – mówi Adam Rosiński, przewodniczący rady osiedla Kamionek.

Temat ucichł, latarnie dalej niszczały. Ich losem samorządowcy zainteresowali się znów w zeszłym roku. Radny PiS Marek Borkowski wystosował interpelację w tej sprawie do burmistrza Pragi-Południe, a burmistrz Tomasz Kucharski obiecał uratować „pastorały”. W dzielnicy zawiązała się swoista koalicja PO-PiS w obronie zabytkowych słupów z fikuśną pętelką.

– Ukazał się artykuł w piśmie „Stolica”, w którym burmistrz opowiadał, jak szedł Podskarbińską i zachwycił się tymi latarniami. Burmistrz z PO i radny z PiS wspólnie doprowadzili do ich renowacji – podkreśla historyczny sojusz Adam Rosiński.

Przedwojenne słupy zdemontowano, po czym wywieziono do konserwacji. Minął rok i właśnie wróciły, ale już w nowe miejsce – na ulicę Rybną. To jeden z najbardziej malowniczych zakątków Kamionka, z zachowanymi przedwojennymi domami i nawierzchnią z kocich łbów z wyżłobionymi rynsztokami. Wygląda jak „scenografia filmu o życiu na przedmieściach” – pisaliśmy kilka lat temu w „Spacerowniku” po tej części Warszawy. Do tego obrazu „pastorały” pasują jak ulał. Wzdłuż Rybnej ustawiono ich w sumie dziesięć: pięć pochodzi z Podskarbińskiej, pięć pozostałych przeniesiono z Dubieńskiej.

– Koszt renowacji czterech latarni poniosło Biuro Stołecznego Konserwatora Zabytków, a pozostałych sześciu sztuk – dzielnica. Wraz z projektem, dokumentacją, wymianą kabli to 98 tys. zł – informuje Ewelina Buczyńska, rzeczniczka prasowa Pragi – Południe.

Odrestaurowane latarnie oświetliły fragment Rybnej – między Grochowską a Drewnicką. Samorząd Kamionka postuluje znalezienie następnych „pastorałów i ustawienie na dalszym odcinku ulicy aż do Kałuszyńskiej”. Jest to tym bardziej uzasadnione, że niedaleko skrzyżowania Rybnej z Mińską stoi zabytkowy budynek przedwojennej stacji trafo z 1929 r.
Uratowanie latarni to kolejny dowód na to, że „pastorały” przeżywają w Warszawie renesans. Ilustracją tego zjawiska jest chociażby opisywany niedawno w „Gazecie” remont uliczki Profesorskiej w Śródmieściu, podczas którego zachowano dwie przedwojenne latarnie tego typu i dostawiono do nich dwie współczesne repliki.