Bilety na Euro C.D.

4 stycznia 2012 / Artykuły 

Sprawa biletów na Euro, cały czas interesuje wszystkich, poczynając od dziennikarzy, od których odebrałem liczne telefony, po mieszkańców Grochowa, którzy również do mnie dzwonią i piszą. W Biuletynie Informacji Publicznej naszej Dzielnicy pojawiła się odpowiedz Burmistrza na interpelację zarówno kolegi z Platformy, jak i moją:

http://bip.warszawa.pl/NR/rdonlyres/000cd806/lndbzhhqhvptcfekhfebjzkielbhhdsp/odpowiedz.jpg

http://bip.warszawa.pl/NR/rdonlyres/000cd809/aagrepoaljzaacoepxkbfshagjjcjldt/odpowiedz.jpg

Chciałbym przytoczyć  Państwu jeden z listów jaki otrzymałem od mieszkanki Grochowa (oczywiście za jej zgodą):

W związku z informacją o ciężkiej pracy naszych Radnych. Pozwoli Pan, że podzielę się swoimi uwagami.

Uzasadnienie Radnego faktycznie jest bardzo roszczeniowe  „należy nam się” dodatkowe wynagrodzenie i to za subiektywnie ocenione zaangażowanie. Hmm.

Pan Radny zupełnie zapomniał chociażby o obowiązującym Statucie, w którym wyraźnie jest napisane, że z tytułu sprawowania mandatu Radny otrzymuje dietę. Niezrozumiałe jest więc domaganie się dodatkowej gratyfikacji za wykonywaną pracę.

Wychodząc z art. 8. ustawy o ustroju miasta, iż do radnych dzielnicy stosuje się odpowiednio przepisy dotyczące radnych gminy, można by się pokusić o taką interpretację zapisu art. 24e. ustawy o samorządzie, że radni nie mogą podejmować dodatkowych zajęć ani otrzymywać darowizn mogących podważyć zaufanie wyborców do wykonywania mandatu zgodnie z art.23a ust. 1.

Domaganie się dodatkowych gratyfikacji jest źle postrzegane społecznie, co bardzo dobrze potwierdzają wyniki sondy przeprowadzonej przez media. Warto by było pokusić się o rozszerzenie przeprowadzanej sondy o pytania typu: „Czy domaganie się przez radnych dzielnicy dodatkowych profitów za ich pracę, budzi twoje zaufanie do sprawowanej przez nich władzy”?, „Czy kręcenie w ten sposób prywatnych interesów budzi zaufanie”? hm. Już nie wspomnę o tak pięknie ujętym przez Pana punkcie art. 15 statutu, że Radnemu nie wolno wykorzystywać swej funkcji dla celów prywatnych. Faktycznie trudno doszukać się w tych roszczeniach innego celu jak prywatny.

Tak się jeszcze zastanawiam, powołując się na słowa z interpelacji Radnego, do jakiego miejsca chcieliby się wybrać radni, za tak duże zaangażowanie w sprawie likwidacji naszego przedszkola czy innych placówek oświatowych na Grochowie.

Nasuwa mi się pomysł, żeby powołując się  na treść interpelacji  Radnego z delikatną jej modyfikacją utworzyć idealne hasło reklamowe dla tak zaangażowanych w problemy lokalne władz: „Uważam, że ze względu na zaangażowanie Radnych w przygotowania do odbycia się likwidacji Przedszkola Wiatraczek , Radni mogliby zostać wynagrodzeni poprzez przeznaczenie dla nich „wilczych” biletów tylko w jedną stronę do takiego miejsca, z którego powrót na dzielnicę Praga Południe będzie praktycznie niemożliwy. I muszę Panu powiedzieć, że jestem coraz bardziej przekonana, o zastosowaniu podobnej propagandy na ewentualnej pikiecie. Akcja pt. „Zrzućmy się na taki bilet dla radnych grzebiących oświatę” skoro domagają się dodatkowych profitów za swoje zaangażowanie. Dlaczego by się nie odwdzięczyć?

Radni ślubują „Wierny Konstytucji i prawu Rzeczypospolitej Polskiej, ślubuję uroczyście obowiązki radnego sprawować godnie, rzetelnie i uczciwie, mając na względzie dobro mojej gminy i jej mieszkańców.” O jakiej godności  funkcji radnego mówi interpelacja  w sprawie biletów, przy założeniu, że Radny powinien unikać zachowań, które mogą godzić w dobre imię Rady.

Ile godności jest w tym roszczeniowym apelu?
Nie jest niczym złym zabieganie o swoje profity, o pewne dobro dla siebie. Ważne jest  natomiast, żeby to była walka konstruktywna. Czy wysuwany pełen pychy argument to dobry sposób na osiągnięcie celu?  Pozyskanie społeczeństwa jest bez wątpienia strzałem w dziesiątkę. Trzeba to jednak taktycznie rozegrać, bo w przeciwnym razie skutek jest przeciwny do zamierzonego.

Z zaistniałej sytuacji wynika, że nietaktowne było napisanie w interpelacji żądań w imieniu wszystkich Radnych. Bezsprzecznie, niektórzy za bardzo się zagalopowali.

Muszę przyznać, że nie tak łatwo być czarną owcą, zwłaszcza gdy trzeba szykanować osobistą okazję do spotkania się „twarzą w twarz” z kibolami, a zatem pozdrawiam i życzę zapału do dalszej pracy.